Pewnego razu w Hollywood, czyli Tarantino naprawia świat

Z pewnością nie mogę o sobie powiedzieć, że zaliczam się do fanów twórczości Quentina Tarantino. Po prostu jak dotąd więcej jego filmów nie widziałem, niż widziałem. Może kiedyś nadrobię, choć, jeśli mam być szczery, nie odczuwam ku temu jakiejś wielkiej presji. Znam główne założenia jego poetyki, wiem, jaki wpływ wywarła na innych twórców, i mniej … Czytaj dalej Pewnego razu w Hollywood, czyli Tarantino naprawia świat

Halloween 2018 – niezły i… niepotrzebny

No więc w mojej podróży przez literacką i filmową grozę postanowiłem tym razem sięgnąć po coś nowszego. I tak oto skusiłem się na... właściwie nie za bardzo wiem, jak to nazwać... reboot? sequel? oryginalnego "Halloween" z 1978 roku. W każdym razie film nakręcony dwa lata temu przy udziale - a może raczej producenckim błogosławieństwie - … Czytaj dalej Halloween 2018 – niezły i… niepotrzebny

Człowiek z Ziemi, czyli sci-fi z intelektualnym kopem

Do tego filmu przymierzałem się od ponad trzech lat. Bo chyba jakoś wtedy dowiedziałem się o jego istnieniu z podcastu "Strefa mroku" - poświęconego oczywiście legendarnemu serialowi Roda Serlinga. W jednym z wczesnych odcinków prowadzący go Jacek i Rafał wzięli na warsztat epizod "Strefy..."pt. "Żyj długo, Walterze Jamesonie", przy okazji, w ramach ciekawostki, wspominając, że … Czytaj dalej Człowiek z Ziemi, czyli sci-fi z intelektualnym kopem

Tysiąc nie zawsze oczywistych filmów, które tworzą historię kina

Powiem rzecz być może dla niektórych bluźnierczą. Chociaż związałem życie ze słowem pisanym i nic się nie zanosi, bym miał zamienić klawiaturę na kamerę, to jednak filmy ukształtowały mnie silniej niż literatura. Nie jakoś bardzo silniej - proporcje układają się gdzieś mniej więcej pięćdziesiąt pięć do czterdziestu pięciu - ale nie da się ukryć, że … Czytaj dalej Tysiąc nie zawsze oczywistych filmów, które tworzą historię kina

Głęboka czerwień, czyli lęk przed kobiecością

"Głęboka czerwień" w reżyserii Dario Argento to oczywiście jeden z TYCH filmów. Tych, czyli takich, o których coś przynajmniej słyszał każdy mniej więcej oblatany w kulturze. A ponieważ słyszał, to ma jakieś o nim wyobrażenie, i kiedy wreszcie siada do seansu, musi, chcąc czy nie, skonfrontować je z rzeczywistością. Podobnie było i ze mną. Z … Czytaj dalej Głęboka czerwień, czyli lęk przed kobiecością

Horror i religia w Amityville

Kiedy przy książce lub filmie grozy pojawia się etykietka "na faktach", wszystkim odruchowo skacze ciśnienie. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że większość ludzi, nawet niereligijnych czy niewierzących, nosi w sobie podskórny głód metafizyki. Horror w dużej mierze go zaspokaja. Nic więc dziwnego, że gdy na horyzoncie zaczyna świtać możliwość, że któraś z tych historii mogła … Czytaj dalej Horror i religia w Amityville

5 filmów grozy z chrześcijańską wkładką

Otóż tak: jestem katolikiem - wierzącym (w każdym razie starającym się na miarę swojej ułomnej natury) i praktykującym - a do tego... lubię grozę. Sytuacja to na pierwszy rzut oka mocno, przyznacie, paradoksalna. A dla niektórych nawet kontrowersyjna. Niemniej każda z tych rzeczy w jakiś sposób mnie definiuje. Jedna duchowo, druga - kulturowo. I tu … Czytaj dalej 5 filmów grozy z chrześcijańską wkładką

Wreszcie przeczytałem „Psychozę” Roberta Blocha

Podobno człowiek zawsze, lub prawie zawsze, w końcu powraca do korzeni. W moim wypadku ta prawidłowość najwyraźniej się sprawdza, bo po latach różnych błądzeń wróciłem nie tylko do twórczości literackiej, ale również do fascynacji z młodości, czyli szeroko pojętej grozy. Oczywiście tak naprawdę nigdy całkowicie od niej nie odszedłem, ale powiedzmy, że zepchnąłem ją w … Czytaj dalej Wreszcie przeczytałem „Psychozę” Roberta Blocha

Nieprzemijający urok „Ostatniego seansu filmowego”

„Ostatni seans filmowy” to jedno z tych szczególnych dzieł, które zapamiętuje się raczej ze względu na klimat i odczucia, jakie w nas wywołały, niż na samą treść. Przynajmniej tak było ze mną. Potrafię przywołać piątkowy wieczór sprzed bodaj piętnastu lat, kiedy ten film  emitowała TVP Kultura. Siedziałem w domu sam. Luba pojechała na jakieś weekendowe … Czytaj dalej Nieprzemijający urok „Ostatniego seansu filmowego”

Obejrzałem „Maskę Czerwonego Moru”

Kwestia relacji materiału literackiego do jego wersji ekranowej bywa pogmatwana. Utarł się stereotyp, a właściwie chyba dogmat, że książki przewyższają oparte na ich bazie filmy, i z moich doświadczeń wynika, że na ogół rzeczywiście tak jest. Co nie zmienia faktu, że mógłbym tutaj wskazać całkiem sporo wyjątków od tej reguły. Do takich wyjątków należy choćby … Czytaj dalej Obejrzałem „Maskę Czerwonego Moru”