Co ja właściwie myślę o tym całym Gabie?

O istnieniu Gaba dowiedziałem się tak jak większość ludzi z mojej katolicko-konserwatywnej bańki. Po zablokowaniu imć Trumpa przez właściwie wszystkie serwisy społecznościowe, za którym poszła rzeź tysięcy kont jego zwolenników – lub osób o to podejrzewanych – zaczęto się zastanawiać nad alternatywą wobec wielkiego, złego, a do tego jednoznacznie lewicowego BigTecha. Zwłaszcza że zyskujący już od jakiegoś czasu na popularności Parler także został wykończony. Wtedy właśnie na horyzoncie pojawił się Gab oraz jego amerykański założyciel o polskich korzeniach, niejaki Andrew Torba.

Gab, w przeciwieństwie do Twittera, Facebooka czy YouTube, ma być przestrzenią wolności słowa i swobodnej wymiany poglądów bez cenzorskich ingerencji. Ma też, w przeciwieństwie do nieszczęsnego Parlera, który nieopacznie, wierząc w moc umów i przewagę pieniądza nad ideologią, dzierżawił serwery od Amazona, własną infrastrukturę. Nie jest to wbrew pozorom serwis całkiem nowy, choć w pierwszej chwili sądziłem, że powstał jako realizacja obietnicy Trumpa, że stworzy własną platformę. Tymczasem działa już od czterech lat. Jednak dopiero po zbanowaniu Trumpa stał się naprawdę głośny, a użytkownicy zaczęli masowo zakładać na nim profile.

Oczywiście, jak nietrudno się domyślić, projekt pana Torby nie ma dobrej prasy w liberalnych mediach. Uwagę poświęciły mu między innymi takie szacowne tytuły jak „New York Times” czy „The Guardian”. Określa się w nich Gab mianem skupiska ekstremistów, przyciągającego neonazistów, białych supremacjonistów czy zwolenników teorii spiskowych. Wraz z Parlerem był także podejrzewany o propagowanie rzeczywistej przemocy – między innymi strzelaniny w synagodze w Pittsburgu w 2018 roku, której domniemany sprawca miał tam konto i chwilę przed wkroczeniem do świątyni wrzucił post informujący, że szykuje się do wejścia.

Po ukatrupieniu Trumpa Gab zaczął notować skokowe wzrosty zainteresowania, których jego serwery nie wytrzymały. Przez kilka dni po zamieszkach na Kapitolu próba założenia na nim konta była drogą przez mękę. Strona ciągle się wieszała, nie można było zaktualizować opisu, a posty trzeba było publikować kilka razy, żeby w końcu się pojawiły. Torba zapewniał, że jego ekipa wytrwale pracuje nad usprawnieniem działania portalu, jednocześnie bezustannie apelując o finansowe wsparcie, które od początku istnienia Gab stanowiło jego główne źródło utrzymania. Można tam wykupić konto w opcji pro, które… nie wiem, jakie możliwości daje, bo mam węża w kieszeni.

Techniczne kiksy można przełknąć, biorąc pod uwagę okoliczności. Tym bardziej, że ostatnio trochę się pod tym względem poprawiło. Jeśli coś budzi moje zastrzeżenia, to styl, w jakim Torba i rzesze jego sympatyków promują swoją ideę. Bo Gab to chyba rzeczywiście bardziej idea niż po prostu kolejna społecznościówka. Już pal licho, że robią to głównie na Twitterze, z którym rzekomo tak zawzięcie walczą. Mogę też zrozumieć częstotliwość, z jaką publikują kolejne materiały. Gorzej, że są one oparte głównie na atakowaniu oponentów.

Dziwi mnie to szczególnie w świetle faktu, że Torba na każdym kroku podkreśla swoje bycie chrześcijaninem. Na streamach pokazuje się z krzyżem za plecami, mówi dużo o Chrystusie i o tym, że Gab pomimo ustawicznego ostrzału wciąż funkcjonuje dzięki Jego woli. Po prostu jakoś nie zgrywa mi się to ani z prowadzonym przez ludzi Torby agresywnym marketingiem – i to zarówno w treści, jak i w natężeniu  ani z ustawicznym namawianiem użytkowników, by już teraz, zaraz zlikwidowali swoje konta na lewackich portalach i odinstalowali ich aplikacje.

Nie żebym jakimś wielkim afektem darzył Mareczka Cukiereczka czy ćwierkacza. Widzę ich wady, choć jak dotąd nie doświadczyłem ich na własnej skórze. Staram się jednak patrzeć na tę kwestię z nomen omen chrześcijańskiego punktu widzenia. A on mówi mi, że jako apostoł Chrystusa, powołany do tego, żeby głosić Jego Królestwo każdemu i wszędzie, powinienem szukać ludzi również tam, gdzie się gromadzą, a nie tylko zamykać się w azylu wśród swoich. Co więcej, powinienem robić to tak długo – i skutecznie – jak tylko się da. Strząśnięcie prochu z butów czy udanie się na pustynię wzorem św. Pawła z Teb to jednak ostateczność.

To, że Gab lansuje zupełnie inny model, daje asumpt do raczej przygnębiających refleksji na temat tego, w jakim miejscu debaty się znaleźliśmy. Nikt już nawet nie próbuje udawać, że w wymianie poglądów i informacji chodzi o przekonywanie kogokolwiek. To z kolei skłania do pytań, czy w ogóle są jeszcze możliwe media bez naddatku tożsamościowości. Paradoks tkwi tu zresztą w tym, że Gab, postępując w taki sposób, poniekąd gra według reguł stworzonych przez stanowiący obiekt jego ataków BigTech. Ten sam, dla którego alternatywą chce być. A to może budzić obawy o rzeczywistą wolność słowa w przyszłości na podobnych serwisach. Obym się mylił.

Nie znaczy to bynajmniej, że alternatywa wobec głównych rozgrywających jest niepotrzebna. Wydarzenia ostatnich dni pokazały, że jest nie tylko potrzebna, a wręcz konieczna. System się domyka, a tym, którzy go kontestują, wydano już w zasadzie otwartą wojnę. Skoro Twitter wolał poświęcić gigantyczne zasięgi i związane z nimi zarobki, jakie zapewne generował mu Trump, dla bycia po „właściwej” stronie, to znaczy, że etap aksamitnej dyktatury się kończy. Ona coraz bardziej twardnieje. W tej sytuacji budowanie własnych kanałów komunikacyjnych staje się nieodzowne.

Tylko że na razie Gab zalicza spory cios w nabiał. Chodzą bowiem słuchy, że Jared Kushner – zięć Trumpa, a zarazem jego wyjątkowo bliski doradca – odradził swemu teściowi działalność na portalu Torby. Takiej samej rady udzielił mu zresztą wcześniej w odniesieniu do Parlera. A Trump go posłuchał. Co to oznacza, niech każdy dośpiewa sobie już sam. No ale oczywiście ja kibicuję. Życzliwie, choć z rezerwą.

A jeśli ktoś sobie życzy – oto mój profil na Gab.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s