Katolikowi nie wolno popierać Strajku Kobiet

No więc kilka dni temu wybuchła kolejna burza w szklance wody z Kościołem w tle. Media rozdmuchały temat rzekomych deklaracji o niepopieraniu Strajku Kobiet, jakie mieli niby podpisywać kandydaci do bierzmowania w Ropnicy Polskiej w powiecie gorlickim. Później okazało się, że nie wszyscy, a jedynie trójka, wobec której przygotowujący młodzież do sakramentu ksiądz żywił wątpliwości, czy aby na pewno ich przekonania są zbieżne z tym, co głosi nauka Kościoła. Ta informacja oczywiście przebiła się już dużo słabiej. A zresztą nawet jeśli, to przecież i tak skandal, że ksiądz może czegokolwiek się domagać – zwłaszcza bycia w zgodzie z nauczaniem Kościoła.

Do sprawy odniosła się kuria diecezjalna w Rzeszowie. W wydanym oświadczeniu napisano rzecz, zdawać by się mogło, oczywistą: że do bierzmowania – jak zresztą do każdego innego sakramentu – mogą przystępować tylko osoby akceptujące prawdy wiary i zasady moralności przez Kościół głoszone. Na dodatek – jak podkreślił podpisany pod oświadczeniem kanclerz rzeszowskiej kurii, ks. Piotr Steczkowski – ważnym elementem przygotowania do sakramentu jest weryfikacja spójności między deklarowaną wiarą a zachowaniem oraz podejmowanymi decyzjami. Nie wiem, czy ostatecznie tych troje owe deklaracje podpisało i do bierzmowania przystąpiło, ale uważam, że to dobrze, że dano im możliwość świadomego wyboru.

Nawiasem mówiąc, ta dęta afera zgrywa się z inną, dość podobną. Na facebookowym profilu „Kobiet lewicy” ukazał się ostatnio pełen oburzenia wpis oskarżający księdza w jednej z łódzkich parafii o to, że nie pozwolił zostać matką chrzestną ich koleżance, która – uwaga – dwa miesiące wcześniej dokonała apostazji. Wielu komentujących sądziło, że to fejk, ale niedługo później na tym samym profilu opublikowano kolejny post, a konkretnie apel, by szanować konstytucję, która gwarantuje wszystkim obywatelom równe prawa. Czyli – jak nietrudno się domyślić między wierszami – również prawo do sakramentów, nawet jeśli ktoś formalnie wyrzekł się Kościoła.

Można oczywiście machnąć ręką, po raz kolejny zaśmiać się z lewicowych głupot i absurdów, ale sprawa, gdy się głębiej nad nią zastanowić, wydaje się poważna. Tym bardziej że mamy kolejną falę ulicznych manifestacji po opublikowaniu październikowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego o zakazie tak zwanej aborcji eugenicznej. Zakazie, który sędziowie tegoż gremium wywiedli z dokładnie tej samej zapewniającej równe prawo wszystkim obywatelom konstytucji, na którą powołują się rozwścieczeni aktywiści z paniami Lempart i Suchanow na czele. No ale do ogarnięcia tego trzeba by uznać, że dziecko w łonie matki to też człowiek, a z tym – jak nie od dziś wiemy – lewica ma spory problem.

Sam wyrok, podobnie jak jego wyczekane, czy raczej wydarte sędziom z gardeł uzasadnienie, mnie osobiście średnio ekscytuje. Może zabrzmi to dziwnie, ale tak jest. To znaczy… cieszę się, że zapadł, jednak mam równocześnie świadomość ułomności wszelkich ludzkich praw i toczącej się wokół nich gry różnorakich interesów. Poza tym traktuję go bardziej jak jeden z wielu elementów w rozpisanej na całe lata batalii o uznanie człowieczeństwa nienarodzonych dzieci. Batalii, której najważniejszym frontem wcale nie są ani sale sądowe, ani trybuny w parlamentach, lecz ludzka mentalność. Oczywiście mam szczerą nadzieję, że właśnie do tego ów wyrok posłuży. Choćby dlatego, że dzięki niemu temat nie zgaśnie.

Niemniej kluczową rolę ma tu do odegrania Kościół. To on jako depozytariusz bożych prawd – a jedna z nich kwituje jasno: nie będziesz zabijał – powinien być głosem bezkompromisowo broniącym życia od poczęcia do naturalnej śmierci. To, że w samych kościelnych strukturach narasta w tym zakresie dramatyczny rozłam – czego najlepszym przykładem jest „katolicyzm” wspierającego mordowanie dzieci w fazie prenatalnej prezydenta Joe Bidena oraz branie go w obronę przez niektórych amerykańskich hierarchów – nie może zwalniać go z powierzonego mu przez Chrystusa obowiązku stania na straży owych prawd. W końcu tak ma być tak, a nie – nie. Co nadto jest, wiadomo od kogo pochodzi.

Ktoś, kto mieni się katolikiem, a jednocześnie popiera organizację postulującą między innymi prawną dopuszczalność prenatalnych zabójstw, przypomina mi opisanego przez Ewagriusza z Pontu człowieka, który chce się równocześnie wpatrywać w światłość Boga i wykłuwać sobie oczy żelaznym kolcem. I absolutnie nie trafiają mi do przekonania argumenty, że przecież tu nie chodzi o żadne nakłanianie do aborcji, a jedynie o zaofiarowanie nam możliwości wyboru. Może byłoby uczciwiej, gdyby ci rzekomi katolicy po prostu powiedzieli: tak, jesteśmy za tym, żeby w pewnych określonych sytuacjach można było zabijać ludzi. Na to oczywiście się nie zdobędą, bo naruszyłoby to ich mniemanie o własnej szlachetności.

Zresztą podobną retoryczną zabawę w samooszukiwanie uprawia też lewica. Tymczasem nikt – i mam wrażenie, że staje się to coraz bardziej jasne – nie jest w stanie oznaczyć punktu, od którego zaczyna się człowiek. A skoro tak, to chyba rozsądniej po prostu uznać, że punktem tym jest połączenie się jajeczka z plemnikiem, niż brnąć w te wszystkie językowo-medyczne łamańce. Dyktuje to nawet nie religia, ale najzwyklejsza logika – oczywiście pod warunkiem, że zastosujemy ją konsekwentnie. Dokładnie ta sama logika podpowiada, że jeśli już na etapie prenatalnym dopuścimy się dehumanizacji, to z czasem analogiczny proces będzie możliwy w odniesieniu do ludzi już urodzonych.

A spektakularny tego dowód mieliśmy ostatnio w Plymouth, gdzie w majestacie prawa zabito naszego rodaka, pana Sławomira. Mówimy tu bowiem o dwóch stronach tej samej monety. W Wielkiej Brytanii też przecież nikt nikogo nie namawiał do dokonywania aborcji – tam tylko chciano dać kobietom wolny wybór, tylko tłumaczono im, że to, co noszą w brzuchu, nie jest wcale człowiekiem, a nazywanie go tak jest oznaką zabobonu i religijnego fundamentalizmu. Dzisiaj można tam zagłodzić dorosłego człowieka na śmierć i mogą tego dokonać lekarze w szpitalu. A do tego w okolicznościach, w których w tej strasznej zaściankowej Polsce starano by się tego samego człowieka ratować do ostatniej chwili, co akurat wiem z doświadczenia.

To, że można się domagać poszanowania dla praw kobiet, jednocześnie odbierając to prawo maleńkim ludziom – być może w niektórych wypadkach też kobietom – przebywającym w ich łonach, jest absurdem. Jednak to, że jedni – wcale niekoniecznie motywowani religijnie – ten absurd widzą, a inni nie, jest już prawdziwą tragedią. Identycznie rzecz wygląda z ludźmi w stanie pana Sławomira, Alfiego Evansa czy Vincenta Lamberta. To, że jedni dostrzegają w nich posiadające swoją godność istoty, a inni tylko warzywa z dyplomatycznym paszportem, dowodzi, że de facto żyjemy już w całkiem różnych cywilizacjach. I podział na cywilizację życia i cywilizację śmierci wcale nie będzie tu przesadzony.

Między tymi cywilizacjami nie ma już żadnej nici porozumienia. Nie ma – i chyba na dobrą sprawę nigdy nie było – płaszczyzny, na której mogłyby się spotkać i dogadać. A nie ma, bo ufundowano je na całkiem odmiennych wartościach. Do tego, jeżeli dobrze się przypatrzeć zachowaniom liderek Strajku Kobiet, człowieka wierzącego może najść podejrzenie, że mają tu swój udział siły demoniczne. Myślę, że potwierdzi mi to każdy, kto choć raz był świadkiem egzorcyzmu. A jak wiadomo, z diabłem się nie dyskutuje – jego się wysyła do piekła, a za ludzi, których zdołał omotać, się modli i robi wszystko, co w naszej mocy, by ich wyciągnąć z jego szponów.

A wracając na ziemię: wydaje mi się, że największą przewrotnością aktywistów skupionych wokół Strajku Kobiet – przewrotnością iście szatańską – jest spolityzowanie sprawy aborcji. To znaczy nałożenie jej na bieżące przepychanki między obecnym rządem i szeroko pojętą opozycją, względnie po prostu ludźmi, którzy z jakichś powodów rządu nie trawią. Tworzy się na tej kanwie prosty wzór: PiS zaostrza prawo aborcyjne, a ja nie lubię PiS-u, więc będę z zasady przeciw jego działaniom. Chcę wierzyć, że wielu ludzi – w tym katolików – wpadło w tę pułapkę jedynie przez zacietrzewienie, i to ono nie pozwala im ujrzeć sprawy z wyższego rejestru, na który zasługuje.

Jeśli tak jest, powinni się jak najszybciej otrząsnąć. Człowiek wiary jest bowiem wezwany do rozpatrywania wszelkich zagadnień z perspektywy eschatologicznej, a nie tego, co jaka partia uchwala. I pomijam już cały aspekt manipulacji, zgodnie z którymi to PiS prze do skasowania aborcji. Śmiem twierdzić, że nawet nic nieznaczący ja mam więcej wspólnego z presją na TK niż PiS, któremu działania prolajferów wcale nie są aż tak bardzo na rękę. Ale zostawmy to. Katolik powinien się kierować jednym kryterium, a w tym przypadku brzmi ono: nie zabijaj. Gdy zaczyna kombinować, staje się jakoś dziwnie podobny do jednego z dwunastu. Wiecie, którego?

I nie, to w żadnym razie nie jest piętnowanie kogokolwiek. Słowa te wystukuje przecież ktoś, kto tym jednym z dwunastu wiele razy bywał i zapewne jeszcze nieraz będzie. To po prostu zwykłe wezwanie do odrobiny konsekwencji oraz wyciągnięcia realnych wniosków z tego, w co podobno wierzymy. O ile, rzecz jasna, wierzymy. Bo jeżeli nie, to… nie zawracajmy sobie głowy i nie próbujmy pogodzić – także w sobie – tego, co nigdy połączyć się nie da. A tak jest właśnie w przypadku krzyża i czerwonego pioruna. To symbole dwóch skrajnie różnych i nie mających ze sobą nic – naprawdę nic – wspólnego światów. Tak, to jest wojna.

*

Dziękuję za przeczytanie tekstu. Jeśli Ci się spodobał i popierasz to, co robię, najlepiej mnie wynagrodzisz, udostępniając go w swoich kanałach społecznościowych.

Jeśli zaś chcesz wesprzeć mnie finansowo, zachęcam do zakupu mojej najnowszej książki pt. „Miasto cudów”. Jej cena to 30 PLN + koszty wysyłki. Zamówienia proszę przesyłać na adres ksiazkikrolika@gmail.com.

Szczegółowe informacje o książce znajdziesz na LubimyCzytać. Będę również wdzięczny za pozostawienie tam opinii po lekturze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s