Czy Dowborowa i Owsiak w jednym stoją domu?

Chyba jeszcze nigdy nigdzie nie pisałem o Owsiaku. A przynajmniej nigdy nic dłuższego. Po zabójstwie Pawła Adamowicza świerzbiła mnie ręka, lecz zdołałem się powstrzymać. To nie był dobry czas. Przed wypowiadaniem się na temat Owsiaka hamował mnie też fakt, że mam wśród znajomych, których lubię, kilku jego zagorzałych zwolenników. Nie mówiąc już o tym, że nie uśmiechały mi się te jałowe, kompletnie pozbawione sensu dyskusje w stylu: jak ci tak strasznie ten Jurek przeszkadza, to podpisz zobowiązanie, że nie chcesz być leczony sprzętem z serduszkiem. A poza tym… cóż mądrego można jeszcze o Owsiaku wymyślić, czego by nie wykoncypowali już inni?

W tym roku też miałem dochować wierności owej zasadzie, jednak zainspirował mnie vlog na kanale Rafała Ziemkiewicza, w którym porównuje on działalność Owsiaka z… polsatowskim programem Katarzyny Dowbor „Nasz Nowy Dom”. Po przesłuchaniu wywodu Ziemkiewicza zacząłem nad tym trochę główkować. W przeciwieństwie do niego ja fanem produkcji pani D nie jestem. To znaczy – nie ukrywam, że ją znam i wiem, o co w niej chodzi, bo zdarzyło mi się parę razy zerknąć jednym okiem, tyle że zarówno jej formuła, jak i wymowa wywołuje we mnie głęboki niesmak. A dzieje się tak z mniej więcej podobnych powodów, z jakich bodaj od trzynastu lat nie trawię akcji Owsiaka.

W największym skrócie: Ziemkiewicz wyższość tego, co robi Katarzyna Dowbor, zasadza na tym, że w przeciwieństwie do Owsiaka nie kreuje się ona na świecką świętą i samozwańczy autorytet. A także na tym, że nie wykorzystuje ona swojej rozpoznawalności, tudzież samego programu, do uprawiania polityki z wyraźnym wskazaniem na konkretne poglądy i partie. Tu muszę się z Ziemkiewiczem zgodzić. Rzeczywiście ad hoc nie kojarzę żadnej zaangażowanej politycznie wypowiedzi Katarzyny Dowbor, choć zapewne jakieś preferencje w tym zakresie ma. A biorąc pod uwagę, że – jak przeczytałem na Wikipedii – jednym z jej mężów był Jerzy Baczyński, można domniemywać, że plasują się one zdecydowanie bliżej Owsiaka niż dalej.

Tak czy inaczej nie afiszuje się z nimi. Żadnych czerwonych piorunów ani pseudotęczowych flag w remontowanych przez siebie domach nie rozkleja. Ona tylko się uśmiecha, przytula i w przeciwieństwie do faszerującego swoją dobroczynność lewacką ideologią Owsiaka robi – jak argumentuje red. Ziemkiewicz – konkretną robotę dla konkretnych, znanych widzom z twarzy potrzebujących. A że przy okazji, tak jak Owsiak, sprzedaje ludziom poczucie, że są fajni, bo nie muszą zbytnio się wysilać, a pomagają, to już inna rzecz. Skoro jest w Polakach tak duża potrzeba czynienia dobra na pokaz albo po to, żeby poczuć się lepiej, to nic złego w tym, że pojawią się tacy, co zechcą im ten towar sprzedać.

I właściwie, jeśli przyjąć takie założenie, wszystko w porządku. Jest popyt, więc znajdzie się i podaż. Prosta, kapitalistyczna logika. Mój opór budzi jednak produkt, który oboje sprzedają. I tu muszę wykonać skok w przeszłość. Jakimś wielkim fanem Owsiaka może nigdy nie byłem. Nie doznawałem ekstaz na myśl o dorocznej fecie dobroczynności pod jego batutą. Ale żyłem w świecie, w którym Owsiak i jego wielkie show byli po prostu jednym z elementów zastanej rzeczywistości – tak oczywistym jak Boże Narodzenie czy majówka. Ktoś coś niby do niego cierpiał, ale raz, że się w to nie wgłębiałem, a dwa – to również składało się na ogólny koloryt czasów.

Moje nastawienie zaczęło się zmieniać, kiedy jako lokalny dziennikarz miałem okazję bliżej przyjrzeć się pewnej akcji charytatywnej, której celem było zebranie dla kogoś funduszy na operację w USA. Mniejsza o szczegóły i wynikłe później kontrowersje wokół wykorzystania zgromadzonych środków. Chodzi o to, że obserwując tę akcję i całą rozkręconą w związku z nią machinę z bliska, zacząłem rozumieć, na czym polega coś, co nazwałem sobie później na własny użytek spektakularyzacją dobra. Polega ona, z grubsza, na tym, że oddziałujemy na emocje, opowiadając rzewną historię o czyimś cierpieniu, tyle że wywołany tym impuls jest płytki, a człowiek, któremu rzekomo pomagamy, ginie pod ogromem wydarzenia.

Mniej więcej tak w swoim programie postępuje Katarzyna Dowbor. Rodziny, którym niesie pomoc, to tylko postacie w precyzyjnie skonstruowanej fabule, która ma swoją dramaturgię – ta chwila napięcia, kiedy czekamy na decyzję, czy dom kwalifikuje się do remontu, czy nie, choć przecież doskonale wiemy, że tak – dynamikę – pani Kasia w końcu jednak wypowiada magiczną formułkę „wyremontujemy wasz dom” – oraz perypetie, kiedy to w hektolitrach łez poznajemy najczęściej tragiczną historię tych, do których pani Kasia przybyła z ratunkiem. A na końcu następuje szczęśliwy finał i wszyscy są zadowoleni – rodzina, bo ma dom jak ta lala, i widzowie, bo bezkosztowo sztachnęli się empatią.

Coś bardzo podobnego, choć oczywiście na znacznie większą skalę, robi Owsiak. Jednak o ile w przypadku pani Dowbor sytuacja jest, powiedzmy, jasna – wszyscy wiedzą, że cała historia zapewne została lekko podkoloryzowana, a produkty, którymi posługuje się ekipa remontowa, to reklama firm, którym najwidoczniej opłaca się partycypować w programie jako sponsorzy – o tyle w przypadku WOŚP to, co stanowi samo clou, jest ukryte. A raczej było, bo odkąd PiS przejęło władzę, wychodzi coraz bardziej na jaw. Katarzyna Dowbor wyciska łzy wszystkim, Owsiak gra tylko dla wybranych, bo sam sprawił, że opowiedzenie się za lub przeciw WOŚP jest już nie tyle kwestią czynienia dobra, co deklaracją tożsamościową.

To w jego przypadku wydaje mi się chyba nawet gorsze niż to, że jest on zwykłym moralnym szantażystą, który od prawie trzydziestu lat wbija ludziom do głów, że bez niego cała służba zdrowia się zawali, a każdy, kto tej opinii nie podziela, łapie focha i należy mu wbić z Baśki. A jeśli nawet nie robi tego wprost, to pozwala podtrzymywać tę narrację. To jednak dałoby się jeszcze znieść, gdyby w opakowaniu swojej dobroczynności nie sprzedawał konkretnych postulatów ideologicznych. Do jego puszek można oczywiście wrzucać pieniądze, mając to w tak zwanym poważaniu, tyle że – jak już tu nadmieniłem – on sam coraz usilniej dba, żeby akt wrzucenia był równoznaczny z manifestem światopoglądowym.

W sensie stricte politycznym ostatecznie skompromitował się po śmierci Adamowicza, kiedy to odtańczywszy już swój cyrk z rezygnacją, sugerował, że atak na prezydenta Gdańska to w istocie atak na WOŚP, a zabójcę nakręcały wyśmiewające go plastusiowe figurynki Barbary Pieli w TVP. Później nawet jednym słowem nie zaprotestował, kiedy opozycja próbowała na chama powiązać morderstwo Adamowicza z obozem władzy i mediami publicznymi, mimo iż nie było – i wciąż nie ma – nawet cienia dowodu, że sprawca działał z pobudek politycznych. Kompromitacja moralna następuje w tym roku wraz z otwartym poparciem udzielonym przez Owsiaka Strajkowi Kobiet.

Ja w każdym razie nie znajduję już absolutnie żadnego uzasadnienia, by bronić jego doroczną żebraninę. Na teksty, że jak mi się nie podoba, to mogę się nie leczyć, co najwyżej wzruszam ramionami. Szkoda mi was, którzy je wygłaszacie. Szczerze i z serca. Szkoda mi, bo daliście się zwieść fałszywej metafizyce, a to, co wygadujecie, jest tego najwyższym dowodem. A co do postawionego w tytule pytania: tak, Katarzyna Dowbor i Jerzy Owsiak zamieszkują jeden gmach, w którym produkuje się dobro instant nie mające za wiele wspólnego z tym realnym, choć według mnie pani Katarzyna rezyduje na zdecydowanie wyższym piętrze. I oby nigdy tego nie zepsuła.

Co zaś tyczy się dobroczynności, to zawsze warto przypominać zdanie Jezusa z Ewangelii św. Jana: „Ubogich zawsze mieć będziecie, Mnie nie zawsze macie”. Nie oznacza ono, że trzeba zrezygnować z pomagania innym, bo i tak wszystkich nie obdzielimy. Tymi słowami Jezus gani Judasza, który utyskuje, że za równowartość olejku, który Maria wylewa na Jego stopy, można by wspomóc całe rzesze biednych. Nam scena ta powinna uświadomić, że istnieje coś ważniejszego niż doraźnie pojęta pomoc. Nadzwyczaj celnie uchwycił to w jednej ze swoich homilii nie kto inny jak tak przecież wielbiony przez wszelkiej konduity lewicowców papież Franciszek.

Powiedział mianowicie: „Możemy chodzić, ile chcemy, możemy budować wiele rzeczy, ale jeśli nie wyznajemy Jezusa Chrystusa, nie jest dobrze. Staniemy się użyteczną organizacją pozarządową, ale nie Kościołem, Oblubienicą Chrystusa.” Sam bym tego lepiej nie ujął. Nie chcę się tu już pastwić nad Owsiakiem, bo i tak mam wrażenie, że naruszyłem ewangeliczny standard, ale nijak nie widzę w jego działalności takiego dążenia. Widzę za to dość perfidną polityczną strategię, która doprowadziła go, a wraz z nim jego wyznawców, do czerwonego pioruna. Naprawdę nie tędy droga. To już chyba lepiej włączyć sobie „Nasz Nowy Dom”.

Dziękuję za przeczytanie tekstu. Jeśli Ci się spodobał i popierasz to, co robię, najlepiej mnie wynagrodzisz, udostępniając go w swoich kanałach społecznościowych.

Jeśli zaś chcesz wesprzeć mnie finansowo, zachęcam do zakupu mojej najnowszej książki pt. „Miasto cudów”. Jej cena to 30 PLN + koszty wysyłki. Zamówienia proszę przesyłać na adres ksiazkikrolika@gmail.com.

Szczegółowe informacje o książce znajdziesz na LubimyCzytać. Będę również wdzięczny za pozostawienie tam opinii po lekturze.

5 uwag do wpisu “Czy Dowborowa i Owsiak w jednym stoją domu?

  1. Artykuł wysoce szkodliwy. Sugeruje jakieś powiązania Owsiaka i pani Dowbor, podczas gdy dowodów brak. Pogłębia polaryzację i na zasadzie przekory pani Dowbor po tego typu materiałach może zacząć jakieś deklaracje polityczne głosić. Proszę uszanować pozytywną działalność pani Dowbor i usunąć artykuł.

    Polubienie

  2. Dobrze i w punkt. Jest to orkiestra ustawienia życiowego i samopromocji sprytnego człowieka, sprzedającego dobre samopoczucie ludziom, którzy za kilka zł. mogą poczuć się dobrzy i szlachetni, mimo że wielu z nich jest za mordowaniem nienarodzonych. Z każdym rokiem coraz mniej widać owczą skórę a coraz bardziej wilka.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s