Nowojorska Wielkanoc 1956

W okolicach Wielkanocy zawsze wracam myślami do tego zdjęcia.

Kilka lat temu natknąłem się na nie zupełnie przypadkiem, przeglądając w Wielki Piątek Twittera. Wrzucił je któryś z konserwatywnych profili. Wyróżniało się w gąszczu setek mniej lub bardziej poprzerabianych kadrów z „Pasji” Mela Gibsona – tudzież zgranych z niej gifów – kurczaczków, jajeczek oraz jakże charakterystycznego dla naszej skrajnie spolaryzowanej epoki hejtu – zarówno tego w wykonaniu ludzi nienawidzących Kościoła, jak i, niestety, produkowanego przez ich równie zaciekłych przeciwników, którzy przy nazwie konta zawsze mają krzyż.

Swoją drogą straszne, jak to wszystko coraz bardziej idzie na ostrze noża – pomyślałem, przewijając oś czasu w poszukiwaniu czegokolwiek, co mógłbym polubić lub udostępnić.

I wtedy właśnie trafiłem na to zdjęcie.

Było tyleż wymowne – trzy ogromne krzyże ułożone z okiennych świateł raczej nie pozostawiały zbyt szerokiego marginesu do interpretacji – co wspaniale nieoczywiste, wręcz symboliczne: miasto, drapacze chmur, zimny oddech technokracji i dehumanizacji na karku, ogólnie klimat duchowej pustyni, na której nagle zjawia się Bóg. Nie wspominając już o tym, że jako melancholik z natury jestem pies na wszystko, co ma choćby posmak retro. Po prostu musiałem zawiesić oko.

Tweet, do którego zdjęcie było dołączone, informował, że zrobiono je w Nowym Jorku w Wielkanoc 1956 roku. Gdzieś w niewypowiedzianym wprost, ale obecnym choćby poprzez charakter profilu podtekście kryła się oczywiście sugestia, że dziś takie bezprecedensowe wkroczenie chrześcijaństwa w przestrzeń publiczną nie byłoby możliwe. Bo przewrażliwieni na punkcie swojej wiary muzułmanie, których mogłoby to dotknąć, bo geje, których to też prawdopodobnie obraża, bo ateiści, którzy na każdą religię reagują alergicznie, bo stanowiąca wyróżnik nowoczesnych społeczeństw neutralność światopoglądowa itp.

A ja? No cóż, ja nie byłbym sobą, gdybym nie poniuchał, co się za tym kryje. Żałowałem tylko, że nie natknąłem się na tę fotkę wcześniej – byłaby niezła wielkanocna historyjka na blog, który wtedy prowadziłem. Ale ponoć nigdy nie jest za późno, więc odpaliłem wujaszka G i ruszyłem.

Przede wszystkim udało mi się potwierdzić, że zdjęcie jest autentyczne. Tak naprawdę nie wiadomo, kiedy dokładnie powstało, ale ponieważ po raz pierwszy drukiem ukazało się 31 marca w „Oxnard Press-Courier” – gazecie wychodzącej w kalifornijskim mieście Oxnard położonym na zachód od Los Angeles – prawdopodobnie musiał to być któryś z dni przed Wielkim Tygodniem. Do tego trzeba uwzględnić ówczesną powolną technologię wydawniczą. Więc na pewno było to grubo przed świętami. Co najmniej dwa tygodnie.

Na lewo od zdjęcia umieszczono rozkład wszystkich odbywających się w Oxnard uroczystości religijnych z podaniem godzin i miejsc.

Co ciekawe, Wielkanoc w pięćdziesiątym szóstym wypadała w dokładnie takim samym terminie jak w roku, w którym znalazłem zdjęcie. Autorzy wspomnianego powyżej profilu chyba o tym nie wiedzieli, a w każdym razie w żaden sposób tego nie wyeksponowali.

Enigmatyczny gazetowy opis mówił, że świetlna ekspozycja, której celem było uczczenie zmartwychwstania Chrystusa, odbyła się w finansowym centrum Manhattanu. Każdy z krzyży miał po sto pięćdziesiąt stóp wysokości, co w przeliczeniu na europejskie miary daje nieco ponad czterdzieści pięć metrów. Budynki, które użyczyły swoich okien, to: City Service Co., City Bank Farmers Trust Co. i Fourty Wall Street Corp. Ujęcie wykonano z dachu jednego z gmachów użyteczności publicznej. Być może ratusza.

Zdjęcie podobno co jakiś czas powraca – głównie w amerykańskim Internecie – jako sezonowy wiral wielkanocny i zwykle towarzyszą mu nostalgiczne westchnienia, że dziś coś takiego nie byłoby możliwe, bo, wiadomo, muzułmanie, geje, ateiści, NWO i co tam jeszcze sobie wymarzysz.

Idąc tropem zdjęcia, na jednym z portali skupiających fanów Donalda Trumpa znalazłem jakże charakterystyczne stwierdzenie, że stanowi ono metaforę moralnego upadku dzisiejszej Ameryki. „Takie rzeczy robiło się w starych, dobrych czasach. Co się stało z naszą kulturą? Czy już nieodwracalnie pochłonął ją ściek?” – ubolewała jedna z internautek. A to przecież było jeszcze przed erą BLM, obalania „białych” pomników, cenzurowania „nieprawomyślnych” książek czy filmów oraz prezydenta katolika, który popiera zabijanie nienarodzonych dzieci.

Nawiasem mówiąc pamiętam, że kiedy po raz pierwszy zobaczyłem to zdjęcie na Twitterze, w sąsiednim oknie przeglądarki miałem akurat otwarty artykuł o tym, że w kanadyjskich urzędach zaleca się rezygnację z nacechowanych wartościująco określeń typu „mama” i „tata” na rzecz bardziej inkluzywnego „rodzica”.

Z tą niemożliwością – jak uświadomił mnie jeden z amerykańskich blogerów – to nie do końca tak. A jako przykład podał Oklahomę, gdzie w dwa tysiące dziesiątym roku odbyła się bardzo podobna wystawa. Również Empire State Building podtrzymuje tradycję – a przynajmniej robił to jeszcze w roku dwa tysiące piętnastym, bo właśnie z wtedy pochodziła notka – do tego w duchu bardzo daleko posuniętego ekumenizmu. Nie mówiąc już o Chicago Daily Plaza, gdzie od tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego czwartego jest wystawiana doroczna szopka bożonarodzeniowa.

Pomyślałem, że nie ma się tutaj co wysilać na jakąś błyskotliwą puentę. To prawda, że jeden obraz czasem przekazuje więcej niż tysiąc słów. Ale prawdą jest też, że często mówi nam dokładnie to, co pragniemy usłyszeć. A stare, dobre czasy? Ech, nie ma chyba nic bardziej podstępnego. Wiem to jakem pies na retro.

Pod tym względem Polska i USA, jak widać, niczym się od siebie nie różnią.

*

Dziękuję za przeczytanie tekstu. Jeśli Ci się spodobał i popierasz to, co robię, najlepiej mnie wynagrodzisz, udostępniając go w swoich kanałach społecznościowych.

Jeśli zaś chcesz wesprzeć mnie finansowo, zachęcam do zakupu mojej najnowszej książki pt. „Miasto cudów”. Jej cena to 30 PLN + koszty wysyłki. Zamówienia proszę przesyłać na adres ksiazkikrolika@gmail.com.

Szczegółowe informacje o książce znajdziesz na LubimyCzytać. Będę również wdzięczny za pozostawienie tam opinii po lekturze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s