Kilka słów o „Spełnieniu”

No dobrze, a zatem w nawiązaniu do poprzedniej notki tym razem nieco więcej o samej książce. O kwestiach wydawniczo-sprzedażowych na razie nie mogę nic powiedzieć, bo w chwili, gdy wystukuję te słowa, wciąż jeszcze… nie wydrukowałem i nie odesłałem umowy. Pośpiech przede wszystkim.

Tak jak napisałem w tamtej notce, gatunkowo „Spełnienie” określiłbym jako thriller psychologiczny. Nie jest to na pewno thriller w sensie podręcznikowym, ale niewątpliwie najbliżej mu do kryteriów wymienianych jako dla tego gatunku konstytutywne. Jest więc zbrodnia, jest główny bohater, który musi dotrzeć do prawdy, a przy okazji odkrywa mroki własnej duszy, no i są wreszcie – przynajmniej mam taką nadzieję – dreszcze. Ba, są nawet zjawiska nadprzyrodzone – zarysowane lekko i w sposób nieoczywisty, ale zawsze.

A owym głównym bohaterem jest krytyk literacki, który – jak większość krytyków – kiedyś pragnął zostać „prawdziwym pisarzem”, ale zabrakło mu… właściwie ciężko określić czego. Talentu? Przysłowiowego łutu szczęścia? A może po prostu za bardzo chciał wejść w buty, których los (albo – by nawiązać do moich obecnych zainteresowań – Bóg) dla niego nie uszył. Tak czy inaczej zapłacił za to wysoką cenę.

Siedem lat przed rozpoczęciem akcji stracił w wypadku żonę i pięcioletniego synka. Sam też nieźle oberwał – do dziś kuleje, co można potraktować, jak przypuszczam, jako metaforę jego charakteru. To właśnie po wypadku postanowił ostatecznie porzucić mrzonki o twórczości i zająć się pisaniem o innych. Okazało się, że ma do tego smykałkę i bardzo szybko uzyskał umiarkowany rozgłos. Wydał kilka popularyzujących literaturę książek, a nawet wystąpił jako gospodarz w serialu opowiadającym o sześciu gigantach słowa.

Poznajemy go w chwili, kiedy przyjeżdża do niewielkiego uniwersyteckiego miasteczka, by poprowadzić tam warsztaty pisania o literaturze. Wynajmuje też dom na jego peryferiach, w którym są jedne zamknięte drzwi – zamknięte w tym sensie, że nie otrzymał do nich klucza. Niebawem oczywiście okaże się, że kryje się za nimi tajemnica, która sporo namiesza w jego życiu.

Czy jest on moim alter ego? W jakiejś mierze na pewno. W jakiejś mierze ta książka stanowi moje osobiste rozliczenie z poczuciem literackiej klęski. Ja co prawda nie przerzuciłem się na krytykę, ale za to znalazłem sobie inną kompensację. W moim wypadku była to internetowa publicystyka i politykowanie. Czasem myślę, że zajadłość, z jaką uprawiałem tę działalność w najbardziej radykalnym okresie, była, poza wszystkim innym, kanałem ujścia dla frustracji, że nie wyszło mi tam, gdzie naprawdę chciałem osiągnąć sukces. Więc w tym sensie uczucia, jakie żywi mój bohater, są mi dobrze znane. Podobnie jak mechanizmy tłumienia ich.

Myślę też, że podobnie jak mój bohater, na jakimś etapie życia uczyniłem z twórczości oraz z pragnienia, by się poprzez nią za wszelką cenę spełnić, swego rodzaju bożka. A że bożki są na ogół – a właściwie chyba zawsze – okrutne, słono też za to zapłaciłem. I rozczarowanie, że jednak nie jestem taki genialny, jak sobie wyobrażałem, było w gruncie rzeczy najmniejszym problemem.

W szerszym aspekcie próbuję się tam również mierzyć z pytaniem, dlaczego w ogóle ludzie przejawiają tak nieprzepartą chęć tworzenia i przekraczania ram, jakie wyznacza im życie i codzienność. Zastanawiam się ponadto, co wspólnego może z tym mieć tak przecież częsta i charakterystyczna dla naszej kultury fascynacja zbrodniami i ich sprawcami. Przyznam się tu nieskromnie, że pokusiłem się o sformułowanie pewnych wniosków. Chcę wierzyć, że nawet wartych uwagi.

Więc owszem, jest to historia z tak zwanym drugim dnem. Uważam zresztą, że jeśli traktuje się pisarstwo poważnie, powinno się tworzyć tylko takie. Szkoda mi czasu na pustą rozrywkę. Co nie znaczy, że lektura nie dostarcza przyjemności. Mam przynajmniej nadzieję, że tak jest, bo wbrew pozorom wcale nie traktuję tego wymiaru jako marginalnego. Ktoś – nie pamiętam niestety kto – określił tak pisarstwo Lema: rozrywka dla pragnących zabić czas i filozofia dla szukających jej. Nie przepadam za Lemem, ale ta idea jest mi chyba dość bliska.

Akcję powieści umieściłem w Stanach Zjednoczonych, co niektórym może się wydać dziwne, kontrowersyjne lub… lamerskie? Ale zrobiłem tak z kilku powodów. Po pierwsze pasowała mi do tego fabuła. Po drugie… no cóż, najzwyczajniej nie potrafię tworzyć fikcyjnych historii osadzonych w Polsce. Polska wydaje mi się do tego zbyt… realna? bliska? A ja potrzebuję pewnej dozy oddalenia.

Stany, czy raczej przypominający je fantazmat utkany z filmowych i literackich klisz, którymi nasiąkłem, to dla mnie idealne wyważenie pomiędzy realizmem, który jest dla mnie ważny, a imaginacyjnością, której potrzebuję, by poczuć się twórczo wolnym. W odniesieniu do Polski nie jestem w stanie tego osiągnąć. Kilka razy próbowałem i nie udawało się. Chyba między innymi stąd powziąłem przekonanie, że nie potrafię tworzyć fikcji. Prawdopodobnie będzie to zresztą moja stała strategia, jeśli chodzi o beletrystykę.

Stany to dla mnie po prostu coś w rodzaju tolkienowskiego Śródziemia. Nie aż tak oddalone od znanej nam rzeczywistości jak jego świat, ale równocześnie na tyle mityczne, na tyle na niby, bym mógł pozwolić sobie na rzeczy, które w odniesieniu do Polski jakoś mi nie leżą, wywołują zgrzyt.

No dobrze, na razie tyle powinno wystarczyć. Idę wreszcie drukować tę umowę, bo i do lipca nie zdążę.

👇

Dziękuję za przeczytanie tekstu. Jeśli Ci się spodobał, najlepiej mnie wynagrodzisz, udostępniając go w swoich kanałach społecznościowych.

Jeśli zaś chcesz wesprzeć mnie finansowo, zachęcam do kupowania moich książek. Szczegółowe informacje na ich temat znajdziesz tu.

❗ UPDATE👉 Umowa już załatwiona, tekst poszedł do korekty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s