Fałszywa pandemia, prawdziwe skutki

W chwili, kiedy zaczynam ten tekst, Ministerstwo Zdrowia ogłosiło 811 nowych przypadków zakażeń zbrodniczym koronawirusem. Pojawiły się również obwieszczenia o kolejnych czerwonych strefach, w których obowiązują zaostrzone rygory sanitarne. A do tego krążą informacje o ustawie, która ma - de facto - zapewniać bezkarność urzędnikom łamiącym prawo w imię walki z pandemią. Ach, no i … Czytaj dalej Fałszywa pandemia, prawdziwe skutki

Jezus nie chodzi w marszach LGBT

Komentując na Twitterze zatrzymanie osób podejrzanych o serię profanacji warszawskich pomników, pani poseł Magdalena Biejat z partii Razem stwierdziła, że gdyby Jezus żył dziś, to na pewno chodziłby w Marszach Równości i głosował na jej ugrupowanie. Otóż, niestety, muszę panią poseł rozczarować. Po pierwsze Jezus żyje cały czas, tyle że chwilowo nie przebywa wśród ludzi … Czytaj dalej Jezus nie chodzi w marszach LGBT

Zgodzić się na ten świat

Edward Stachura pod koniec swojego pełnego mniej i bardziej wydumanych udręk życia napisał tekst pod tytułem "Pogodzić się ze światem". Pamiętam, że czytałem go w słynnej "dżinsowej" edycji dzieł wybranych Steda, jednak nie jestem dziś już do końca pewien, czy ten tytuł nadał sam, czy redagujący całą serię Henryk Bereza, Ziemowit Fedecki i Krzysztof Rutkowski. … Czytaj dalej Zgodzić się na ten świat

Kościół w czasach koronaświrozy

Od dwóch tygodni znów chodzę do kościoła. Po… czterech miesiącach? Pewnie coś koło tego. Nawet nie pamiętam dokładnie. Przy czym wyrażenie "do kościoła" należy tu traktować wybitnie umownie. Bardziej przed kościół, bo do środka nie wchodzę. Wiadomo, szmaty. Mój antymaseczkowy bunt nie polega na ostentacyjnym łamaniu obostrzeń - to głupie i chyba niespecjalnie ewangeliczne, tak … Czytaj dalej Kościół w czasach koronaświrozy

Taka troska, że aż mdli

Czesław Miłosz popełnił niegdyś felieton, w którym natrząsał się z wygodnego i bezpiecznego życia w Ameryce. On, twardy litewski chłop, dodatkowo jeszcze zahartowany trudami okupacji, zostaje nagle osaczony, a właściwie kompletnie spacyfikowany, przez wszechobecne papu, kaku i lulu. Nic tylko się whiskaczem ubzdryngolić, co też poeta czynił. Ciężkie warunki, brud, strach o życie i niepewność … Czytaj dalej Taka troska, że aż mdli

Gdy oczywiste przestaje takie być

Obejrzałem ostatnio na jednym z ogólnodostępnych kanałów "Czerwony świt". Niestety nie oryginał z roku 1984, który za moich szczenięcych lat śmigał na VHS-ach, a nakręcony 28 lat później remake. W tej dostosowanej do obecnych realiów i bazującej na współczesnych lękach wersji Rosja dogaduje się z Koreą północną i wspólnie, korzystając z globalnego kryzysu takich instytucji … Czytaj dalej Gdy oczywiste przestaje takie być

Kolejny nudny, niepotrzebny tekst o poprawności politycznej

Pisanie kolejnego tekstu o przetaczającym się przez świat walcu politpoprawnego szaleństwa zaczyna być żenujące. To bezsporny fakt. Już nawet niezłomny Łukasz Adamski, który dotychczas skrupulatnie odnotowywał kolejne galopujące absurdy w wykonaniu inżynierów nowego, wspaniałego świata, dał sobie na luz i po wyrzuceniu z serwisu HBO GO "Przeminęło z wiatrem" za rzekomy rasizm ograniczył się jedynie … Czytaj dalej Kolejny nudny, niepotrzebny tekst o poprawności politycznej

Tożsamości twarde i miękkie

No więc czytałem, czy raczej podczytywałem, te "Dzienniki z podróży" Alberta Camusa. Jest to zestaw jego luźnych, robionych na gorąco notatek z dwóch wyjazdów z odczytami na kontynent amerykański w 1946 oraz 1949 roku. Pierwsza była wizyta w Stanach Zjednoczonych - moim zdaniem poznawczo i psychologicznie o wiele ciekawsza niż późniejsze tournee po Ameryce Południowej, … Czytaj dalej Tożsamości twarde i miękkie