Tysiąc nie zawsze oczywistych filmów, które tworzą historię kina

Powiem rzecz być może dla niektórych bluźnierczą. Chociaż związałem życie ze słowem pisanym i nic się nie zanosi, bym miał zamienić klawiaturę na kamerę, to jednak filmy ukształtowały mnie silniej niż literatura. Nie jakoś bardzo silniej - proporcje układają się gdzieś mniej więcej pięćdziesiąt pięć do czterdziestu pięciu - ale nie da się ukryć, że … Czytaj dalej Tysiąc nie zawsze oczywistych filmów, które tworzą historię kina

Horror i religia w Amityville

Kiedy przy książce lub filmie grozy pojawia się etykietka "na faktach", wszystkim odruchowo skacze ciśnienie. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że większość ludzi, nawet niereligijnych czy niewierzących, nosi w sobie podskórny głód metafizyki. Horror w dużej mierze go zaspokaja. Nic więc dziwnego, że gdy na horyzoncie zaczyna świtać możliwość, że któraś z tych historii mogła … Czytaj dalej Horror i religia w Amityville

Wreszcie przeczytałem „Psychozę” Roberta Blocha

Podobno człowiek zawsze, lub prawie zawsze, w końcu powraca do korzeni. W moim wypadku ta prawidłowość najwyraźniej się sprawdza, bo po latach różnych błądzeń wróciłem nie tylko do twórczości literackiej, ale również do fascynacji z młodości, czyli szeroko pojętej grozy. Oczywiście tak naprawdę nigdy całkowicie od niej nie odszedłem, ale powiedzmy, że zepchnąłem ją w … Czytaj dalej Wreszcie przeczytałem „Psychozę” Roberta Blocha

Przeczytałem „Dziennik rumowy” Huntera Thompsona

“Dziennik rumowy” to moje pierwsze większe zetknięcie z twórczością legendarnego Huntera S. Thompsona. Co prawda interesowałem się nim mniej lub bardziej intensywnie od dłuższego czasu, ale poza słynnym filmem “Las Vegas Parano” na podstawie jeszcze słynniejszej książki Thompsona “Lęk I odraza w Las Vegas” czytałem w zasadzie tylko fragmenty jego prozy i pojedyncze felietony w … Czytaj dalej Przeczytałem „Dziennik rumowy” Huntera Thompsona

Przeczytałem „Szmirę” Bukowskiego

Przeczytałem, a w zasadzie wysłuchałem, bo dopiero teraz pojawiła się w zasobach Daisy, z których jako niedowidzący obficie korzystam. Im jestem starszy, tym niestety więcej, bo tradycyjne czytanie coraz bardziej mnie męczy. Nawiasem mówiąc "Szmira" jest tam w naprawdę świetnej interpretacji lektorskiej Wojtka Chorążego, który znakomicie oddaje abnegację i gapowatość głównego bohatera - tym razem, … Czytaj dalej Przeczytałem „Szmirę” Bukowskiego