O zabijaniu nienarodzonych raz jeszcze

Tak, chyba rzeczywiście pora skończyć z owijaniem w bawełnę, czyli ze sterylnym terminem „aborcja”, i zacząć nazywać rzeczy po imieniu. A zatem nie żadna tam aborcja, tylko zabicie dziecka, zanim zdążyło się narodzić. Po prostu. Bądźmy przynajmniej na tyle uczciwi wobec faktów. Ewentualnie, żeby brzmiało bardziej naukowo i nadawało się do mądrych dyskusji w telewizorni, możemy mówić o zabójstwie prenatalnym lub jakoś w podobnym stylu. A czemu znów ten temat wałkuję? Powiedzmy, że złożyło się na to kilka wymian opinii, w których sam ostatnio wziąłem udział – w tym ta pod tekstem o Szymonie Hołowni. Lecz przeważył jeden wpis na fb. Najpierw jednak ustalmy kilka kwestii.

(więcej…)