Kościół w czasach koronaświrozy

Od dwóch tygodni znów chodzę do kościoła. Po… czterech miesiącach? Pewnie coś koło tego. Nawet nie pamiętam dokładnie. Przy czym wyrażenie "do kościoła" należy tu traktować wybitnie umownie. Bardziej przed kościół, bo do środka nie wchodzę. Wiadomo, szmaty. Mój antymaseczkowy bunt nie polega na ostentacyjnym łamaniu obostrzeń - to głupie i chyba niespecjalnie ewangeliczne, tak … Czytaj dalej Kościół w czasach koronaświrozy